Najpiekniejsza gitara jaka miałem w ręku, ale...

Jestem posiadaczem takiej gitary od kilku miesięcy i muszę przyznać, ze jestem pod jej dużym wrażeniem. Dlaczego:
1) bardzo dobrze brzmi, nawet na tanich piecach
2) genialnie wygląda - zdjęcie to nei to samo, trzeba ją wziąć do reki
3) jest doskonale wykończona, wida ć że to produkt "z wyższej półki" (moją sprowadziłem co prawda z Anglii, ale PRS chyba na buble nawet w Polsce sobie nie pozwala..)
4) jest bardzo wygodna w graniu (po regulacji!)
Co moznaby poparwić?
No cóż, decha wprawdzie elegancka, ale wyposażenie na jej pokładzie jest średnie dość. Przetworniki pomimo, że PRSowe to jeszcze dają radę, ale stroiki PRS są już tragiczne. Jak gitara za 3 kzł może się tak szybko rozkstrajać? To mój najtańszy Mayones wytrzymywał czasem dłużej! Mostek za wybitny tez nie jest, zaś pręt napinajacy gryf (podwójny, pozwala na bardzo precyzyjne ustawienie naciagu) niestety szybko (kilka miesięcy) się rozluźnia. W każdym razie klucze na pewno wymienię, przetworniki może kiedyś, choć to już nie taki priorytet.
Nie sposób oprzeć sie przeświadczeniu, że kupując tę gitarę trochę płaci się za prestiż marki (choć SE to i tak najniższa seria PRSów). Za te same 3 kzł mógłbym mieć Schectera z full wyposażeniem. Ale mimo wszytsko nie żałuję zakupu - ta gitara ma w sobie to coś, że się w niej zakochuje i nie odrywa od grania. Decha to podstawa, a w tym wypadku drewno jest bardzo dobre. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by w dalszej perspektywie zainwestować (który i tak ma być na lata) w instrument jeszcze z 1000 zł (przetworniki + klucze) by mieć świetny, oryginalny, markowy instrument z duszą.
|